W dzisiejszych czasach normalnym jest, że w każdym aparacie – nawet w telefonie komórkowym – znajdziemy opcję wykrywania twarzy, a nawet uśmiechu. Firma FujiFilm postanowiła tę technologię trochę inaczej wykorzystać i… przekształciła w wykrywacz pyszczków zwierząt. Tylko po co to komu? Chyba jedynie fotografom, którzy muszą robić zdjęcia zwierzętom… Albo ślepo zapatrzonym właścicielom pupili.
Aż głupio brzmi pisanie o funkcji rozpoznawania twarzy zwierząt. Można się sprzeczać czy, dajmy na to, pyszczki psów można nazwać twarzami… Ale ja nie o tym.
Japoński koncern postanowił być bardzo innowacyjny i jako pierwszy przedstawił projekt kompaktu, który został wyposażony w tę właśnie technologię. Mowa o aparacie FujiFilm Z700EXR, który – choć raczej nie wejdzie do sprzedaży na polski rynek – jest dość dziwną ciekawostką.

Pora na najważniejsze dane ze specyfikacji technicznej aparatu. Najnowszy FujiFilm wyposażony został w ekran LCD o przekątnej 3”, a także matrycę 12 Mpix. Jego grubość to tylko niecałe 17 mm.
Rozpoznawanie pyszczków zwierząt działa na identycznej zasadzie, jak funkcja rozpoznawania twarzy ludzkich. W momencie wykryci pyszczka pupila, na ekranie aparatu pojawia się zielona ramka. Jeśli aparat ustawiony jest na automatyczny tryb, urządzenie wyczekuje moment, w którym zwierzę skieruje swój pyszczek w jego stronę.
FujiFilm Z700EXR powinien kosztować około 280 dolarów. Na razie nie wiadomo czy pojawi się w sprzedaży poza japońskim rynkiem.