Normalnym jest, że ludzie chorzy, zwłaszcza dzieci i osoby starsze, nie pamiętają o braniu leków. Trzeba za nimi chodzić, upominać, albo ustawiać przypomnienia we wszystkich możliwych miejscach w domu. Ale w mieszkaniu to jeszcze pół biedy. Najgorzej mają pielęgniarki w szpitalach, które muszą pamiętać o podawaniu odpowiednich leków, odpowiednim osobom i o odpowiedniej porze. A jakby tak tabletki wołały do nas, że mamy je zażyć?
Fakt, może się i nie wyspałam dzisiaj, ale nie posądzajcie mnie o mówienie głupot. Wołające pigułki opracowali naukowcy z Uniwersytetu na Florydzie. Stworzyli oni małe kapsułki na leki, które zostały pokryte srebrnymi liniami. W środku swoje miejsce znalazł bardzo mały chip. Jak to działa?
Wspomniane srebrne linie to nic innego, jak antena, służąca do komunikacji między chipowi ze środka kapsułki a małym urządzeniem, w które wyposażony jest pacjent zapominający o tabletkach. Co ciekawe, te właśnie urządzenia mogą być kompatybilne z każdym rodzajem sprzętu elektronicznego, jak telefon komórkowy, laptop czy PDA. A to wszystko po to, by lekarze prowadzący mogli na bieżąco śledzić przyjmowane przez pacjenta leki.
Za każdym razem, gdy jedna z pigułek wyposażonych w mikrochip zostanie połknięta przez pacjenta, wysyłany jest sygnał do lekarza lub członka jego rodziny. Nie ma mowy, by jakakolwiek dawka została pominięta.
A, należy pamiętać, że na razie te kapsułki są jedynie prototypami. Co ciekawe, nie zostały one wyposażone w żadne baterie. Kapsułki zasilane są dzięki bardzo małym przepływom niskiego napięcia przekazywanym z urządzenia zewnętrznego. Oczywiście są nieszkodliwe dla zdrowia.
